Horyzont jak guma

Ten wpis powstaje w połowie wakacji. Jest cudnie. Wyspa, szerokie plaże, bezkres błękitnego oceanu, orzeźwiająca bryza, zawsze słońce.

To oczywiście nastraja optymistycznie. Łatwo wypoczywać w takich okolicznościach przyrody.

Ale to tylko połowa szczęścia. Druga to mieszkający tu ludzie i wszystko to, co odmienne od pozawakacyjnej codzienności. Inne, inspirujące.

Bardzo lubię żyć takim nowym życiem. Podpatrywać, co robią sąsiedzi. Jak spędzają czas wolny. Co jadają na kolacje. Jakie są lokalne specjały.

Oprócz relaksu dla ciała jest też strawa dla ducha. Tu szczególnie miła. Okazuje się, że można wypoczywać bez straganów z badziewiem, gofrów, zapiekanek, głośnej muzyki, automatów, hałasu. Że prośba o zachowanie ciszy jest respektowana. Że śmietniki są używane. Że nikt nie „rezerwuje” sobie miejsca na plaży. Że ludzie są mili i pomocni. Że można się dobrze bawić bez alkoholu. Że nikogo nie obchodzi, jak inny wygląda, czy ma fałdy, jest topless lub odmiennej orientacji seksualnej.

Przed wyjazdem czytałam artykuł o „polskich enklawach” w zagranicznych miejscowościach turystycznych. Wszystko tam jest jak w ojczyźnie. Język, menu, filmy, zwyczaje. Może udałoby się to zrozumieć, gdybyśmy mieszkali w raju aniołami zasiedlonym.

Ale skoro jest, jak jest, to taki chwilowy nawet oddech, zmiana nie tylko krajobrazu, lecz także oglądu świata, mogłaby się okazać bardzo ożywcza. Po szoku i niedowierzaniu mogłaby się pojawić nieśmiała myśl racjonalizatorska: „A gdyby tak u nas…”

Horyzonty warto poszerzać. Wąziutkie dają marne widoki. Nie tylko na wakacjach.

Jeż

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s