„Ludzie mówią, że życie to jest to, ale ja wolę sobie poczytać” – Cycero

Za nami Światowy Dzień Książki, przed nami – Warszawskie Targi Książki i inne imprezy okołoksiążkowe. Przed, pomiędzy, a zapewne i po – smutkiem napawające refleksje o nieczytaniu.

A poniżej cztery sytuacje – zupełnie różne, lecz ze wspólnym mianownikiem.

  1. „Świetnie wiem, z kim Tomek spędza w domu więcej czasu”, mówi mi koleżanka, do której córki przychodzi kolega z klatki, ów Tomek właśnie (dzieci w wieku przedszkolnym). „O, na przykład: bawią się w łazience. Ola szczoteczką do zębów prostuje włosy. Tomek goli się grzebieniem. To znaczy goli pachy i łydki. No i wszystko jasne”. Takie zabawy, powiedzenia i zachowania dużo mówią o środowisku, w którym dziecko się wychowuje: pokaż mi dziecko, a powiem ci, jak wygląda jego dom.
  2. Blog Ojciec: „Jak się okazało, wspólne odrabianie zadania z dzieckiem miało neutralny lub negatywny efekt na jego późniejsze wyniki w nauce – niezależnie od rasy rodziców, ich klasy społecznej czy wykształcenia. (…) Zarówno naukowcy z powyższego badania, a także setki lub wręcz nawet setki tysięcy pedagogów i psychologów dziecięcych zgadzają się co do jednej konkretnej czynności, która działa bardzo pozytywnie zarówno na rozwój umysłowy dzieci, jak i na rozwój więzi między rodzicem i dzieckiem. Chodzi o wspólne czytanie”.
  3. Wakacje w dobrym hotelu, przyjaznym rodzinie. Poza sezonem, więc większość gości to rodzice i dzieci. Jak się najmłodszych uspokaja, namawia do zjedzenia kolejnej łyżeczki zupy, pacyfikuje zbyt żywiołowe odruchy? Daje się telefon lub tablet. Technika analogowa, czyli książka – nieobecna. W obu pokoleniach.
  4. Zebranie w warszawskim gimnazjum. Wątek dotyczący języka polskiego. Wychowawczyni mówi, że ledwie garstka uczniów przeczytała „Krzyżaków”. Reakcja jednego z rodziców: „No, szanowni państwo, a państwo to czytaliście? Ja próbowałem i poległem, to co od dzieciaków wymagać?”.

Nieczytanie to wada genetyczna. Z nieczytającego domu pójdzie w świat nieczytające dziecko. Leczenie powinno obejmować całą rodzinę.  „Szacujemy, że w 90 proc. przypadków osoba, która pochodzi z domu, gdzie się czyta, będzie się w dorosłym życiu poruszać w świecie ludzi czytających” – mówi doktor Chymkowski, kierownik Pracowni Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej.

Jasne, trudno być przekonującym, wymagając od dziecka czytania, jeśli samemu przerzuca się kanały w telewizorze – czytelnika może wychować tylko czytelnik.

Rodzicu, kup dwie książki – sobie i dziecku.

Jeż

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s